Blog, Czytelnia

ROZMOWA

Jest pełnia lata. Głęboki, bardzo głęboki  świt. Prawie noc jeszcze. Małe jeziorko jak z mojej opowieści o przeszłości. Tafla jest gładka. Jak czarne lustro. I tylko mgły przesuwają się cicho popychane wiatrem. Odzywają się pierwsze ptaki, a niebo na wschodzie robi się różowe. I ja podchodzę prawie bezszelestnie.